|
no coz, nie pierwszy raz spotkalem sie z obsluga jak za czasow PRLu.. ale to czego doswiadczylem tutaj, przeszlo ludzie pojecie. sklep jest ulokowany przy głownej trasie wylotowej w Łodzi, a z drugiej strony to chyba niby sklep osiedlowy.. Za kasa, Pani otoczona artykulami spozywczymi, pilowala sobie paznokcie!! nie wiem czy sa osoby ktorym to nie przeszkadza,ale to przeciez zwykla higiena (nie wspominajac o zasadach BHP o ktorych chyba ta pani nie slyszala) nakazuje nie robic takich rzeczy przy spozywce.. nie kojarzy sie to Wam moze z filmem "co mi zrobisz jak mnie zlapiesz" za czasow PRLu gdy pani sprzatajaca podawala kurczaka brudna scierka od podlogi? brak mi slow, ale to wkoncu SPOŁEM.. przeciez tam od razu jak sie wchodzi to prawie czuc jeszcze ta won z tamtych lat, wiec czego mozna wymagac od takiej biednej sprzedawczyni?
|
|