|
Jestem byłym ajentem sklepu Żabka. Obecnie moja współpraca się zakończyła, a ja po podsumowaniu roku tej działalności jestem jakieś 24 tyś na minusie. Jak to możliwe? Umowa którą podpisujesz z Żabką jest od lat "szlifowana" przez prawników w oparciu o liczne procesy sądowe które prowadzą. Jest tam wszystko, co w sądzie nie da wam możliwości wygrania czegokolwiek. Już sam zapis w umowie, który nakazuje przyszłemu ajentowi do stosowania się i bezwzględnego wykonywania wszystkich publikowanych przez Żabkę instrukcji i wytycznych, sprawia, że umowa jest bardzo cienka jak na tak poważną współpracę. Wszystko co najważniejsze, zawarte jest w owych instrukcjach i wytycznych, a tych nie przeczytacie przed podpisaniem umowy. Taka forma zapisu, umożliwia też wprowadzanie zmian do umowy bez fizycznej zmiany jej treści ani nie wymaga zgody drugiej strony, gdyż zmieniana jest tylko jakaś wytyczna lub instrukcja. I tak np. Na jednym z zebrań pozbawiono wszystkich ajentów prawa do zamknięcia sklepów w dni świąteczne. Oczywiście prawnicy zadbali o to, by nikt ich nie pozwał. Zakazu jako takiego nie ma, ale zabierana jest nagroda za prowadzenie sklepu w miesiącu w którym sklep nie został otwarty w dzień świąteczny lub dni świąteczne, a to oznacza, żę w tym miesiącu pracujecie za darmo, albo wręcz wasza firma osiągnie stratę. Kolejną rzeczą wartą podkreślenia jest metoda jaką Żabka zamyka sklep. Mnie zamknięcie sklepu kosztowało 9 tyś zł samych tylko przeterminowanych produktów z winy opieszałości człowieka odpowiedzialnego za roztowarowanie sklepu. Oczywiście to wy ponosicie pełną odpowiedzialność za wszelkie straty w towarze. Umowa najmu lokalu też jest bardzo ciekawie skonstruowana. Obciążani jesteśmy za rok z góry (lecz płacimy w miesięcznych ratach). Jesli otworzysz sklep np. w czerwcu a zamkniesz w maju, to nie myśl, że zapłacisz tylko za ten rok. Bardzo prawdopodobne, że zapłacisz od czerwca do marca, a potem zostaniesz obciążony za kolejny rok od marca do marca, mimo że twój sklep będzie już prowadził inny naiwny samobójca. Takich przykładów jest mnóstwo aż nie idzie tego spamiętać. Reasumując. Pieniądze które obiecuje Żabka NIE SĄ WARTE TEJ TRAGEDII. Często się zdarza, że cały wasz zarobek pochłonięty zostanie przez straty towarowe. Niestety sklepy są bardzo lubiane przez złodzieji, a wierzcie mi, że jeden praconik na zmianie to będzie dla was już luksus. Nie ma mowy aby stać was było na kogoś kto pilnowałby towaru gdy druga osoba będzie w tym momencie obsługiwała ludzi. Wasz gwarantowany dochód na poziomie 6500 netto wystarczy wam na 3 pracowników (jakieś 1500 - 1900 zł będzie z tego wracało do Żabki w formie opłat za lokal i jak to oni nazywają, spłaty podatku VAT) a potrzebujecie przynajmniej pięciu ludzi. (6-23/7dni w tyg) Sami będziecie więc robić za dwóch a waszym jedynym dochodem będzie nagroda za prowadzenie sklepu której nie dostaniecie jak nie otworzycie w święta. Mój sklep osiągnął obroty na poziomie 92tyś zł w letnim miesiącu. To sprawiło, że zacząłem zarabiać więcej niż owo 6500zł. Jak tylko Żabka się o tym dowiedziała z rapotów, już po 4 dniach miałem zmieniony cennik a ceny poszły o 12-15 % w górę. Automatycznie obroty spadły o 30% a ja znów dziechciłem łatając ten biznes z własnej kieszeni. PARANOJA, KŁAMSTWA I WYZYSK jakiego nawet pracodawcy nie są w stanie wam zafundować bo chroni was prawo. Tutaj prawo stanowi umowa na którą się godzicie, a to oznacza że pozbawiacie się jakichkolwiek praw. Ostrzegam wszystkich. Ja straciłem na tym 24 tyś zł, mam za chwilę kolejną sprawę w sądzie gdyż Żabka dysponuje moim wekslem inblanco z 2 żyrantami. Jeśli nie wygram sprawy to jeszcze moja rodzina będzie bulić. A niestety w sądzie są sędziowie a nie prawo. Bez dobrego adwokata nawet tam idzcie bo nie dadzą wam dojść do głosu. Czasami wygląda to tak, jakgdyby adwokaci żabki znali się z sędziami i razem na grilu przesiadywali.
|
|