|
.z Inowrocławia. Jeżeli zastanawiacie się Państwo nad zatrudnieniem na swoje wesele/uroczystość zespół bluescat to lepiej przemyślcie tę jakże ważną decyzję. Chyba, że chcecie mieć pijany pseudoprofesjonalny zespół za 2,5 tysiąca, który ukradł martini (na co lider odpowiada: "robią Państwo awanturę za JAKIEŚ TAM martini"), korzystają sobie ze stołu alkoholowego czując się jakby goścmi na weselu (co jest totalnym brakiem taktu i profesjonalizmu), ich przerwy w śpiewaniu były niemiłosiernie długie, na finiszu imprezy zespół zamiast zadbać o przyzwoity koniec był już tak pijany, że mylił słowa piosenek mając z tego niezły ubaw. Nie angażował gości do żadnej z zabaw o które Para Młoda prosiła 2 tygodnie przed imprezą. Należy także wspomnieć, iż zespół wymusił na nieświadomym sytuacji ojcu Panny Młodej trzy butelki wódki, po czym jeszcze zażądał wina- został naturalnie mówiąc prosto przegoniony. Apogeum nastąpiło na koniec imprezy, kiedy to zespół zbierał jeden kabel ponad godzinę, kiedy sala weselna była juz prawie pusta. Co wedlug nas wskazywało, iż "coś kombinują". Pomieszczenie alkoholowe znajdywało się niedaleko miejsca dla zespołu...Myślę, iż to również nie wymaga dosadnego komentarza. Ojciec Panny Młodej był zmuszony prosić obsługę, aby pilnowała owego profesjonalnego zespołu. Wtedy doszło do sytuacji dziwnego zaginięcia martini, o którym wspomniano wyżej. Reasumując- nie bluescat'owi!
|
|