NIE POLECAM biura SAHEL Voyages - polskie biuro z Sousse w Tunezji (719)

Nazwa firmy: Sahel Voyages
Adres: Tunezja Sousse, Warszawa (mazowieckie)
Dodał : happy
78.8.114.***
Dodano : 15 stycznia 2009
Odsłony : 1838
Wiarygodność raportu:
0
Pokaż raport znajomym:

       

Z treścią raportu zgadza się : 0 osób
Z treścią raportu nie zgadza się : 0 osób
NIE POLECAM wyjazdu na Saharę z biurem Sahel Voyages. Z wielu powodów. Koszt wycieczki drogi - prawie 400 zł od osoby (razem z wielbłądami) pod koniec grudnia biuro się nie popisało zupełnie! nie należę do ludzi, którzy się czepiają i wymagają rzeczy niemożliwych. Nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy napisać na nikogo krytycznej opinii ale to już przesada.
Chwalili się, że mają lepszą i pełniejszą ofertę niż inne biura... strona www zachęcająca  - obietnice za obietnicami, wszystko pięknie. Skończyło się na opakowaniu …. niestety nie zrealizowali najważniejszych punktów.
Jeśli ktoś płaci 400 zł za dwa dni ma nadzieję, że ktoś przemyśli chociaż trochę i przygotuje się do wycieczki - a tu dostaliśmy wydrukowany na kartce plan wycieczki ale na lato! w zimie dni są krótsze więc nei da się wszystko zobaczyć w dzień. Trzeba zaplanować trasę tak by te najbardziej cenne i najdalej oddalone miejsca można było podziwiać i coś zobaczyć!
Gdy grupa (w sumei dwie grupy - druga rumuńska) wychodziły z autobusu przy jakieś atrakcji pani Karolina z biura Sahel nie raczyła poinformować ile mamy czasu a potem był problem, że się czeka na niektórych. I tak za każdym razem.   Wyjazd miał miejsce pod koniec grudnia 2008r – poniżej przedstawiam kilka punktów: autobus wyjechał ze spóźnieniem jakieś 40 -50 min. Ludzie wstawali o 6 rano a potem musieli czekać. Autobus w sumei ruszył z godzinnym opóźnieniem.kilka osób z wycieczki miało powiedziane, że jadą busem w 6 osób a potem jeepy, że będzie możliwość ustalania trasy, zmian bo mało osób etc – okazało się, że jedzie cały wielki autokar i z 30-40 osób! Nikt nie raczył powiadomić o zmianie warunków umowy (ustnej) a może ktos by zrezygnował, może ktoś nie życzył sobie taki zmian?każdy dostał plan wycieczki (godzinowy) ale na lato! Nie należę do ludzi, którzy biorąc masę kasy od ludzi nie przygotowali nawet planu! W efekcie – grupa nie zaliczyła jednych z najważniejszych miejsc! Bo albo późnym wieczorem – w nocy w sumie albo zupełnie rano – bez słońca.grupa/y po wyjsciu z autokaru przy różnych przystankach nie miała powiedziane przez młodą „kierowniczkę” Karolinę ile czasu przeznacza się na to czy inne miejsce. W efekcie jedni czekali na innych a ona miała możliwość zrzucania winy na tych którzy byli później. Z czego skwapliwie korzystaładopiero na drugi dzień po interwencji kilku osób z grupy mówiła kiedy się spotykamy z powrotemdrugą grupą opiekowałą się chyba rumuńska pani przewodnik, która w przeciwieństwie do wymienionej Karoliny świetnie władała angielskim, perfekcyjnie francuskim i troche arabskim. Cześć z polskiej grupy zwróciła uwagę, że ta Pani tłumaczy swojej grupie co widzimy, opowiada ciekawe rzeczy w odwiedzanych miejscach, opiekuje się grupą, przed obiadem stała przy ich stoliku dopóki wszyscy nie znaleźli miejsca, żeby nie było problemów – dopiero jak wszystko było ok. poszła. Dziwczyna z Sahela po porostu sobie poszła na samym początku.plan nie został zrealizowany – ewidentne naciągactwo. Sahel nie zastanowił się co zwiedzić, jak, kiedy, w jakiej kolejności etc. Karolina nie pilnowała czasu, nie interesowało jej co grupa chce zobaczyć, nie interesowało czy zdążymy to co proponuje jej biuro zwiedzić.pseudo kierownik z Sahela – Karolina – nie potrafiła zebrać grupy,  nie próbowała nawet ustalic czasu, poinformować o wszystkim. Wiele osób z grupy żałowało, że wybrało Sahel. Wiele z nich nie wróci więcej do Tunezji i nie wykupi tej samej wycieczki za takie pieniądze.polska grupa się trochę postawiła i drugi dzień wyglądał trochę inaczej niemniej jednak np. miasteczko z Gwiezdych Wojen zostało „zaliczone” w pierwszy dzień bardzo późnym wieczorem – zero zdjęć na pamiątkę, zero oglądnięcia! A słone jezioro jedno z największych w Afryce ok. 6 rano gdzie było ciemno i nie dało się zrobić żadnych zdjeć właściwie! Dzięki interwencji części grupy nie było na drugi dzień przejażdżki dorożkami bo w ogóle już byśmy nigdzie dalej nei zdążyli! Dorożki były płatne dodatkowo w autokarze więc chociaż te pieniadze zostały zwrócone.w tym nieszczęsnym planie letnim było zobaczenie fatamorgany (wiele osób nastawiło się też na to – w końcu to coś innego) ale okazało się dopiero w trakcie wycieczki , że w okresie zimowym to niemożliwe (hm….) kasa skasowana ale wywiązanie się z planu i obietnic nie….Dziwne było, że Karolina nie konsultowała się zupełnie z grupą rumuńską- musieli latać tak jak polska grupa chciała a przecież byli pełnoprawnymi uczestnikami wycieczki! Żali mi ich było. Nikt nei chciał być na ich miejsculepiej, taniej wynająć minimum w dwie osoby – samochód i zwiedzić wszystko i o wiele więcej! A nie lecieć na złamanie karku, nei mogąc zrobić zdjęć i nie zobaczywszy tego co było obiecane! Albo pojechać ze sprawdzonym biurem podróży – najlepiej z takim z jakim się przyjechało do Tunezji. Po przepytaniu w hotelu okazało się, że te osoby, które wybrały inaczej zobaczyły wszystko i były bardzo zadowolone.zdjęcia, które dostają uczestnicy na CD to nie zdjęcia a po prostu prezentacja ze zdjęciami zrobionymi w lecie chyba – nawet nie można umieścić ich w galerii (chociażby podpisanych przez autora) aby pokazać jak gdzieś było w trakcie dnia…. Po co człowiekowi zresztą obce zdjęcia? W necie ich pełno. W ofercie Sahela napisane było, że każdy uczestnik otrzyma zdjęcia z miejsc wycieczki… wiele osób nabrało się myśląć, że po prostu kierownik wycieczki zamiast siedzieć i nic nei robić będzie robił troche zdjęć, które potem nagra na płytki. Taki trik… sprytnie.To był chaos, zero wysiłku ze strony biura Sahelu, nie mówiąc o prowadzącej, która – owszem – na piwo może być, pogadać na luzie ale nie jako odpowiedzialna za grupę osoba. Nieprzygotowana, z zza małą wiedzą.   Po porstu nigdy więcej SAHEL Voyages.  Człowiek jedzie w daleką podróż, na inny kontynent, płaci niemałe pieniądze a ktoś po prostu ma gdzieś czy będzie zadowolony czy nie, czy zobaczy wszystko co trzeba etc   To wszystko wyglądało mniej więcej tak: Chcesz kupić laptopa w sklepie internetowym (albo samochód w salonie), czytasz dokładnie specyfikację, to co zawiera, jakie są warunki zakupu/ dostawy etc. Przy odbiorze okazuje się, że nie ma jednak nagrywarki (była kiedyś) , że właściwie kamerki obrotowej też nie ma (a w aucie np. okazuje się, że nie ma dwóch kompletów opon, radia a silnik jest dużo mniejszy)…. Zapłacisz? Weźmiesz mimo wszystko ten towar? Niestety w przypadku Sahela wszyscy zapłacili wcześniej a później mimo faktu, że część ludzi była wściekła (kilku osobom nie zależało – piwo najważniejsze) nei chcieli robić problemu, narzekać, upominać się o swoje albo po powrocie do kraju machało ręką mając inne rzeczy na głowie. U mnie było podobnie….. niemniej jednak człowiek powinienen pisac takie rzeczy – tym bardziej , że w Tunezji mieszkańcy na każdym kroku naciągają turystów (tak czy inaczej). Okazało się, że rodacy też…..  Przykro. Ale ktoz jak nie Polacy potrafią kombinować ?   Trzeba mieć nadzieję, że człowiek będzie miał jeszcze kiedyś kasę i ochotę na wizytę w tym samym kraju i miejscach…….

Komentarze (0)

  Pozytywnych: 0  Neutralnych: 0  Negatywnych: 0  

 
 
Pokrewne raporty :
 
Wycieczka Jordania-Izrael
Nie polecam wyjazdu na tym kieruku jeżeli prowadzącym wycieczkę (pielgrzymkę) ...
Odwiedzin: 934
Wiarygodność: 0
Komentarzy: 0
Dodany: 08-05-2008





  główna     o nas           dodaj raport     aktualności     ranking     reklama     regulamin     kontakt  
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu
Copyright © Nie-Polecam.pl & rewolucje.NET
Powered by: eStorm IT