|
Stanowczo odradzam wszystkim nadbałtyckim wczasowiczom pobyt w kwaterze "Mariola" w Łebie. Dla pary właścicieli tego "uroczego" miejsca prowadzenie pensjonatu jest chyba za trudne lub też... za mądre. Nocując tam nigdy nie można być pewnym, że wakacje... nie skończą się dla Ciebie przedwcześnie. W tym roku byłem tam z kolegą, gdy przyjechaliśmy, to pan właściciel powiedział, że mamy zarezerwowany pokój do niedzieli, 3.08. Już od początku czuliśmy, że coś jest nie tak, bo pani właścicielka, żona wcześniej wymienionego, wzięła od nas pieniądze tylko za 4 doby, nie za 5 - a gdybyśmy istotnie siedzieli tam do niedzieli, byłby to pobyt 5-dniowy. No ale jednak potem przestaliśmy się tym specjalnie przejmować, wierząc na słowo wyglądającemu na bardziej inteligentnego od swej małżonki właścicielowi. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy w sobotę 2.08 o godz. 9:00 rano pani właścielka w iście NKWD-owskim stylu zaczęła walić z całej siły w drzwi naszego pokoju i krzyczeć "no wstawać panowie, za godzinę macie opuścić ten pokój, bo następni goście przyjeżdżają". Jakby tego było mało, to mimo iż posprzątaliśmy pokój najdokładniej, jak można to było zrobić w przeciągu godziny, to na odchodnym spotkały nas pretensje ze strony owej pani, że takiego syfu po gościach to niby jeszcze nie spotkała. Nie dość, że potraktowała nas w taki, a nie inny sposób, to jeszcze na koniec popisała się swą niebywałą bezczelnością. Jeśli będzie tak dalej traktować gości, to niech nie zdziwi się, jak za rok jej "apartamenty" będą świecić pustkami. Może to i lepiej będzie dla niej, bo przynajmniej nie będzie musiała po nikim sprzątać:P
|
|