|
Generalnie knajpa kiedyś tętniła życiem. teraz w piątki są sami znajomi barmanów, chyba że czasem ktoś zabłądzi. Co do samego wystroju można powiedzieć tylko, że jeden remont lata temu to zdecydowanie za mało. Tynk sypie się ze ścian, skrzypią ławy, z kanap wychodzą wnętrzności. . . Ale ok, jest rock and roll więc jeszcze można to przeboleć. Tak samo jak wieśniackich barmanów, którzy biegają bez koszulki, z gołymi wielkimi brzuchami na wierzchu, częściej są po "klienckiej" stronie baru niż po swojej, więc czasem trudno się zorientować czy to barman i czy można u niego piwo zamówić. Przegięciem jest, że punkt o godzinie zamknięcia WYRZUCAJĄ klientów mówiąc "masz sekundę na dopicie tego piwa" (sic!). Rozumiem, że można zamknąć bar i tym samym dać do zrozumienia klientom, że kończymy pracę, ale widać nikomu nie zależy na klientach, którzy o dziwo chcą płacić za wodę z piwem... Kiedyś knajpa była spoko, ale teraz klientów ubywa i nie dziwne.
|
|