|
Był piątkowy wieczór, wszędzie imprezowo. Wbiliśmy się z kumplem do cottona, na szybki bilard. Bylem tam wtedy po raz pierwszy, i ostatni. Nie bede sie rozpisywal na temat wystroju i towarzystwa.. to lokal politechniki. To co zdarzyło sie wkrótce po wejsciu zapamiętam do końca życia. Barmanka dała nam bile, niestety po chwili okazało się że w naszym komplecie powtarzaja się bile. Każdemu się może zdarzyć, poszedłem wymienić. Na to barmanka, nie wiele myslac... spojrzała na mnie początkowo z podełba, żeby za chwile wspiąć sie chyba na palce i wrzasnąc na mnie "JAK KU$%^ KRADNIECIE BILE TO TAK JEST!!!". Stanąłem jak wryty, zaniemówiłem. Co jak co, ale tego sie nie spodziewalem... Przez chwile próbowałem sprostować, ale bez skutecznie. Czułem się jakbym grzebał kijem w mrowisku. Z każdym moim słowem barmanka wkraczała na nowe poziomy wkurwienia. Mnie też sie to udzieliło, gdy zauwazylem iż rzeczowe argumenty nic dla niej nic nie znaczą. Obsługa jednym słowem fatalna, reszta personelu obserwowała "dyskusje".I NIC... NIE POLECAM!!!
|
|