|
Jestem w zaawansowanej ciąży więc nie mogę za dużo chodzić, lekarz prosił mnie, żebym leżała. Oczekiwalam na paczkę, kurier z firmy (teraz DPD wcześniej Masterlink) umówił się ze mną, że przyjedzie w poniedziałek w godzinach 18-19. Nie wyczekiwałam przy oknie, myślałam, że kulturalni ludzie, dzwonią domofen. Jak się okazało, bo akurat odwiedziła mnie siostra. Widziała, że ktoś koło domu się kręci, ale nie dzwonił, więc niczego nie mogłyśmy podejrzewać. Następnego dnia, w skrzynce znalazłam awizo, że był kurier i nikogo nie zastał w domu! To dziwne, bo cały czas byłam i oczekiwałam na tą paczkę! Później musiałam, zagrażać życie mojego dziecka i swoje, gdyż kazano mi przyjechać po to przesyłkę na drugi koniec miasta, bo oni po raz drugi nie będą jej dostarczać do domu.
|
|