|
Jestem właścicielem firmy Chamer Stol i chciałbym abyście Państwo ocenili sami jak wyglądała współpraca z P. Marcinem Ch. (który nie podpisuje się pomimo, iż moją firmę wskazuje imiennie) Zlecenie złożone przez P. Marcina Ch. opiewało na 900,00 zł co w „wykończeniówce” stanowi bardzo niewielką kwotę. W przypadku opisywanego zniszczenia “jednego z przedmiotów”, dotyczy to rolki w kabinie prysznicowej, co niezwłocznie zgłosiłem do serwisu i poinformowałem klienta - P. Marcina Ch. W serwisie uzyskałem informacje, iż jest to typowa usterka usuwana przy bezpłatnej wizycie serwisanta (delikatny materiał), w przeciwieństwie od tego co p. Marcin Ch. napisał , iż “producent wykazał się ogromną wyrozumiałością” „Kolejny przedmiot, który powierzyłem do zamontowania został zamontowany 'niezgodnie z zasadami sztuki budowlanej' - panowie próbowali wmówić, że błąd w montażu wynika z błędu popełnionego przez inna ekipę (co okazało się nieprawdą po ocenie inspektora nadzoru budowlanego)” Odnosząc się do w/w cytatu, chodzi o nierówne ustawienie wyjścia rur wodnych pod glazurą we wspomnianej kabinie prysznicowej wykonaną przez wcześniejszą ekipę, (najprawdopodobniej dewelopera) - istotne różnice w poziomach wyjść ciepłej i zimnej wody. Były one zainstalowane poza możliwością wyregulowania poziomu specjalnymi krzywkami. Klientowi P. Marcinowi Ch. przedstawiłem rozwiązanie jak najkorzystniejsze - proponując wyegzekwowanie od poprzedniej ekipy poprawnego zainstalowania wyjść wodnych. P. Marcin Ch. nie wyraził zgody na demontaż istniejącej glazury i usunięcie błędu za dopłatą. Wspomniana przez P. Marcina Ch. „ocena inspektora nadzoru budowlanego” zapewne była tylko z nazwy, gdyż każdy deweloper posiada swoich inspektorów i w związku z tym arbitraż był jednostronny i korzystny dla samego dewelopera. „próby wymuszenia na mnie decyzji, żeby niektóre elementy zamontować tak, że odpadłyby po miesiącu, gdybym się na to zgodził” Jeśli chodzi o w/w cytat, to kompletnie nie wiem co Pan Marcin Ch. miał na myśli, może we własnej złośliwości dołożył coś dokuczliwego. „Kolejny problem to bardzo wysoka cena w porównaniu z konkurencją (no cóż, miałem nadzieje, że jak zapłacę więcej to będzie zrobione porządnie - myliłem się, bylem naiwny, mam nauczkę na przyszłość).” Dla informacji samego P. Marcina Ch. - cena jest umowna, a Pan na nią przystał i to bez żadnych zastrzeżeń. To firma Chamer Stol znalazła dla Pana czas na wykonanie tak małego zlecenia w natłoku prac jakimi jesteśmy zajęci na co dzień. Zatem to nasza firma ma nauczkę, aby nie brać zleceń, w których człowiek się napracuje, nagnie finansowo chcąc pomóc człowiekowi a ma tylko z tego powodu problemy. „Przede wszystkim firma tak panicznie boi się negatywnych opinii na swój temat, ze usiłuje osuwać z forów internetowych wszystkie negatywne opinie, które ich dotyczą (pod pozorem tego, ze post lamie regulamin). Myślę, ze sama próba usuwania negatywnych opinii już sporo mówi o tych panach” Zgodnie z decyzją pełnomocnika firmy, portale internetowe zostały zobowiązane do usunięcia wpisów. Trzeba jednak zauważyć, że poważne portale jak np. wspomniana gazeta.pl SAMA usuwa takie wpisy, mając zapewne na uwadze, że mogą być to zwykłe pomówienia. Był też taki portal, który za usunięcie wpisu żądał 500 zł. W tym akurat przypadku jakoś mnie to nie dziwi. A czy post nie łamał regulaminu? Zdania są podzielone. Tym sposobem można anonimowo pomówić każdego, zarzucając mu najgorsze czyny. Polski kodeks za oczernianie w internecie przewiduje karę nawet do 2 lat. Odpowiedzialność ponosi również właściciel portalu. Rzeczowej krytyki się nie boje. Nie ma ideałów – może mi się coś nie udać. Boje się natomiast złośliwych frustratów, specjalistów od polskiego piekiełka, którzy w swoim mniemaniu „pokrzywdzeni” o 100 czy 200 zł oczernią cię na publicznych forach internetowych, napiszą donos do urzędu skarbowego (tak, tak!, oczywiście jako „Życzliwy” bądź „Prawy obywatel”), itp. No ale czasami po prostu źle się trafia! Piotr Chamernik
|
|